o czasie
Miesiąc temu odbyłem rozmowę z Panem Adamem dotyczącą optymalizacji kosztów w jego przedsiębiorstwie (jdg) Pan Adam prowadził biuro architektoniczne. Zanim jednak przeszliśmy do do głównego tematu rozmowy, Pan Adam chciał poruszyć kwestię zabezpieczenia swojej firmy i rodziny w razie jego śmierci. Często na ten temat rozmawiam, więc nie wzbudziło to specjalnie mojego zainteresowania. Przeszliśmy do rzeczy. Po blisko dwóch godzinach rozmowy ustaliliśmy, że konieczne jest przede wszystkim:
– sporządzenie testamentu
– przygotowanie polis ochronnych dla pracowników
– przygotowanie koncepcji zabezpieczenia krzyżowego dla Pana Adama i jego żony
– sprawdzenie możliwości warunkowego upoważnienia żony do rachunków bankowych
– wyznaczenie odrębnego miejsca i segregatorów na dokumenty firmowe.
Na późniejszy czas zostawiliśmy temat finansowego zabezpieczenia dzieci i ubezpieczenia majątkowe.
Trzy dni temu kilka minut po 20.00 dzwoni do mnie roztrzęsiony brat Pana Adama. Zostaliśmy sobie przedstawieni przy okazji mojej pierwszej wizyty u Pana Adama. Od razu zaznacza, że dzwoni na prośbę jego żony i pyta, czy wiem w jakich bankach prowadził rachunki.
Okazało się, że Pan Adam zmarł.
Żona wiedziała o chorobie.
Przed naszym pierwszym spotkaniem Pan Adam i jego żona nawet nie myśleli o tym, żeby zabezpieczyć firmę i rodzinę na wypadek takiego zdarzenia. Trudno się dziwić, kiedy nauka o przedsiębiorczości i finansach w powszechnym nauczaniu w zasadzie nie istnieje. 60% społeczeństwa myśli, że nie płaci żadnego podatku a przedsiębiorcy wiedzę czerpią z youtuba.
W tym konkretnym przypadku Pan Adam zdołał zgromadzić majątek, który powinien wystarczyć rodzinie na najbliższy czas. Co jednak z firmą, dla której Pan Adam poświęcił tyle wysiłku, z pracownikami, z pozostałą resztą niezałatwionych spraw – nie wiem.
Ten miesiąc obfituje w złe wiadomości, lub jak kto woli bezcenne lekcje.
Ten wpis ma prywatny i osobisty charakter i jako taki powinien być odbierany.
