Masz to jak w banku

Masz to jak w banku

W kontakcie z bankiem, zlecając prowadzenie czynności osobie trzeciej np. doradcy finansowemu czy prawnikowi, ze strony banku często liczyć należy się z problemem w uznaniu pełnomocnictwa. Przeszkoda dotyczy nawet, w przypadku pełnomocnictw notarialnie poświadczonych. Banki najchętniej uznają pełnomocnictwo wypełnione na własnym druku i ustanowione w obecności pracownika banku. Zatem, do skutecznego umocowania wymagana jest obecność w placówce bankowej przynajmniej trzech osób – mocodawcy, przyszłego pełnomocnika i upoważnionego pracownika banku.

Co ciekawe, stan ten nie znajduje żadnego uzasadnienia w przepisach prawa bankowego. Ot po prostu przyjęta praktyka bankowa. Z kolei w kontekście spraw sądowych przeciwko bankom, pomimo iż został formalnie ustanowiony pełnomocnik w postaci adwokata czy radcy prawnego, banki i tak potrafią wstępne pisma kierować w dalszym ciągu do mocodawcy. I tak pełnomocnik wysyła pisma, odpowiedź otrzymuje klient, który przekazuje treść pisma pełnomocnikowi a ten (…) Niezbędne jest również, ażeby pełnomocnictwo zwalniało bank z zachowania tajemnicy bankowej, w innym razie nie mamy co liczyć, że nasz pełnomocnik nawiąże w naszym imieniu kontakt z bankiem. Co do treści samej klauzuli jw., banki również podnoszą szereg nieuzasadnionych zastrzeżeń.

Kolejnym absurdem jest podważanie formalnej ważności pełnomocnictwa, gdzie pracownik banku okiem grafologa stwierdza, że podpis klienta nie jest tożsamy z wzorcowym i na tej podstawie odmawia udzielenia odpowiedzi na złożone pisma.

W praktyce, powyższe rodzi poważne trudności po stronie pełnomocników. Po pierwsze i najważniejsze, nie są w stanie samodzielnie podejmować czynności i do części z nich wymagane jest osobiste zaangażowanie klienta. Co z kolei, często bywa niemożliwe. Dla przykładu: w związku z nieuznaniem pełnomocnictwa, klienta w celu pozyskania zaświadczenia dotyczącego kredytu (tutaj: https://irev.net.pl/2017/11/02/dokumenty-sprawie-o-odfrankowanie-kredytu-hipotecznego) bank wzywa do osobistego stawiennictwa, złożenia wniosku na bankowym druku i dokonania opłaty. Jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, że dla osoby np. mieszkającej poza krajem, będzie to uciążliwe. A przecież umocowany pełnomocnik, mógłby te czynności wykonać samodzielnie. Mniejsze zło, jeśli bank wyda wszelkie wnioskowane informacje za pierwszym razem, gorzej jeśli klient musi fatygować się do placówki drugi czy trzeci raz. Ostatni znany mi przypadek, to kiedy niemożliwym było negocjowanie z bankiem warunków spłaty opóźnionego kredytu pomimo przedłożenia w banku pełnomocnictwa klienta poświadczonego notarialnie. Bank po prostu nie zaakceptował treści dokumentu. Żadnego uzasadnienia.

Sytuacja ma się podobnie w przypadku pełnomocnictw upoważniających osoby trzecie do rachunku bankowego. I w tym przypadku wymaga się wypełnienia wzorca bankowego. W tym zakresie wypowiedział się nawet Rzecznik Praw Obywatelskich uznając, że podobne praktyki bankowe działają na szkodę klientów banku, w tym oczywiście w zakresie swobodnego dostępu do środków pieniężnych.

(…) i jak to mawiają, nic tak nie sprzyja mądrej i rzeczowej dyskusji, jak atmosfera pieniądza (…)

Comments are closed.